Gen niewolnika cz. 5. Życie to nie bajka

Udostępnij

Tak, życie w patologii to nie bajka. Gdy dwoje się żeni, oboje ze swoimi patologiami wyniesionymi z domu. Ja z wyniesionym lękiem przed śmiercią, ona z poczucia, co ludzie powiedzą, to taki związek nie może być bajką.

Rodzą sie dzieci, powielają tą patologie podwójnie. Ojciec pijak, matka udająca kobietę, bo musi unieść obowiązki rodzinne w zarządzaniu domem. Moja pierwsza żona pewnie byłaby super partnerką, gdyby była sobą, a nie tym co wyniosła z domu. A  ja bym był pewnie pierwszorzędnym ojcem, gdyby..

Właśnie, gdyby nauczono nas kochać samych siebie, nie zrobiono nas grzesznikami, ciągle obniżając nasze poczucie wartości, powodujące, że ciągłe dokonujemy złych wyborów, polegających nie na tym, że wybieramy w zgodzie z sobą, ale w zgodzie z tym co oczekują od nas inni. Boimy się odrzucenia, bo tak nas wychowano, że potrzebujemy innych, ich opinii, opinia ich jest dla nas wyrocznią i wtedy zachowujemy się tak, żeby wyglądać super w ich oczach, pozbywając się pomału siebie, swojej osobowość, albo wręcz zamykając sie w sobie.

I w takim zakłamaniu przebiegało moje małżeństwo, do czasu, kiedy moje picie zaczęło mi mocno przeszkadzać, a właściwie zaczęły sie moje depresje, lęki, a wręcz napady lęku.  przebadałem się u lekarzy wzdłuż i w szerz, nie znaleziono u mnie choroby fizycznej, więc diagnoza musiała paść jedna, skierowanie do psychiatry. Oczywiście z pewnym ociąganiem zgłosiłem sie do gabinetu psychiatrycznego, bo przecież wariat w mniemaniu opinii ludzi, to gorzej niż alkoholik. Oczywiście zataiłem przed lekarzem moje skłonności do nadmiernego picia, a ten przepisał mi psychotropy wydając diagnozę depresja lekowa.

Leki te powodowały u mnie, że jeszcze bardziej chciało mi sie chlać, a ta mieszanka była już wybuchową, oprócz depresji zaczęły mi się pojawiać psychozy i omamy z objawami widzenia białych myszek i różnych dziwnych dźwięków.

W następnym artykule, napiszę o odbiciu od dna.

Autor: Roman

Top