Legendy PRL-u wiecznie żywe Ciekawostki Rozmaitości Wiadomości by maks - 13 maja 201813 maja 20180 Udostępnij9 9UdostępnieniaOpowiadają je ci, którzy byli obywatelami Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej oraz urodzeni po Obradach Okrągłego Stołu. Śmieszą nadal, mimo że mówią o czasach, w których nie zawsze było wesoło. W czym tkwi fenomen kawałów o PRL-u po upadku systemu komunistycznego… To jakieś science fiction! Urodziłam się w Wolnej Polsce i jak większość moich znajomych czasy PRL-u znam jedynie z książek, filmów i opowiadań. Kawały o tamtej rzeczywistości są dla nas śmieszne, jednak żartujemy z czasów, o których nie mamy pojęcia. Wspomnienia komunizmu brzmią jak wymyślone historie bujnej wyobraźni. – Lubię oglądać stare polskie filmy o absurdach PRL-u, są jak o innym świecie– mówi jeden z moich znajomych. W czasie, gdy upadł stary system, miał trzy lata. – Nie pamiętam tamtej Polski, dlatego ciężko mi ją zrozumieć. Pod tą opinią podpisała by się zapewne większość osób naszych żaków nie pamiętających epoki komunizmu, jedną z nich jest zapewne studentka pedagogiki urodzona w 1989 roku : – w dobie zakupów przez Internet, galerii handlowych i marketów, w których można kupić produkty z drugiego końca świata ciężko sobie wyobrazić, że jeszcze jakiś czas temu w sklepach na półkach stał ocet, pomarańcze stanowiły luksus a wszystko było na kartki. – wytłumaczcie mi jak to możliwe, aby papier toaletowy był towarem deficytowym? Przecież to jakiś kosmos, o co w ogóle chodzi? Bary mleczne, alkohol od godziny 13, zgoda milicji na posiadanie talerzy telewizyjnych, majówki na kocyku – paranoja! Jak szczytem marzeń może być Maluch czy wczasy w Bułgarii, to jakieś science fiction? – Mówi dwudziestojednoletni student informatyki. Te śmieszne czasy to tragiczna rzeczywistość? O PRL-u inaczej myślą i mówią ci, którzy cienie i blaski tego systemu pamiętają z autopsji. Opowiadane żarty opisywały rzeczywistość, w której przyszło im żyć. Czy naprawdę było, z czego się śmiać? – PRL to nie były dobre czasy– mówi Pan Janusz- puste pułki, cezura, nieustanna kontrola życia, myśli i wszystkiego, co tylko było możliwe. Żarty to jedyne, co zwykłym ludziom wtedy pozostało, one scalały tłumy gdyż żartowaliśmy z tego samego. Pamiętaj, że wszystko z czasem nabierało nowego znaczenia, gdy stało się w kolejkach na mrozie i czekało na towar, o którym nie wiadomo było nic więcej poza tym, że będzie dostępny nikomu nie było do śmiechu. Nie wszyscy podzielają zdanie Pana Janusza, Pani Maria ma ta ten temat odmienne poglądy. -Teraz wcale nie jest dobrze, bo dobrze to było za Gierka! Praca była? Jeść też było co. Chuligaństwa nie było, ławeczki stały w parkach, człowiek czuł się bezpiecznie. Teraz to strach z domu wyjść, to jest ta wasza Wolna Polska. Ludzie nigdy nie będą zadowoleni. Ja za Gierka to byłam bardzo szczęśliwa. To jest jakaś rozpusta, do czego ta młodzież dzisiejsza zmierza to przecież głowa mała! Jakieś piwo w parku, przeklinanie, że uszy więdną i te dziewczyny młode jak ladacznice! Jak ja byłam panną, to jak chłopak podjechał na disco pod remizę rowerem to znaczyło, że zaradny i schludny, bo nogawkę od garnituru miał klamerkami podpiętą, aby się nie brudziła. A jak oranżadę kupił to, to już znaczy, że poważnie o dziewczynie myślał, albo jak postawił watę cukrową to już w ogóle. Ale wcale nikt z nim za tą watę rozpusty nie uprawiał – Mówi jedna starsza Pani, która pamięta czasy komunizmu – Jesteś młoda, masz Internet, telewizje, radio, gazetkę to możesz sobie kupić nawet zagraniczną – mówi Pan Jan- Kiedyś informacją godną uwagi były pomarańcze, które płynęły statkiem na święta. Co śmieszyło, śmieszy i śmieszyć będzie? PRL-owski dowcip nie powstał w próżni, wyśmiewał system, władzę, codzienność. Był reakcją na rzeczywistość. Refleksyjną, ale i odważną, gdyż obarczoną możliwością trafienia za kratki. Władza, przywódcy, rząd, działacze partyjny, przyjaźń polsko-radziecka, puste półki, codzienne życie w PRL, wszechobecne kawały o bacy, Wąchocku (miejscowość zyskała sławę dzięki dowcipom, w których była uosobieniem wiejskich warunków), czy Polaku, Rusku i Niemcu. Zbliżamy się już ku końcowi. Jestem jednak w pełni świadoma, że nie zakończę tego artykułu z taką gracją, z jaką Joanna Szczepkowska zakończyła symbolicznie komunizm w Polsce. Na pocieszenie i na wspomnienie pozostawiam Was drodzy czytelnicy kilka nieśmiertelnych kawałów. *Jaka jest różnica między dzielnym wojakiem Szwejkiem a Edwardem Gierkiem? Dzielny Wojak Szwejk był cwaniakiem, a udawał głupka, a Gierek… nie służył w austriackim wojsku. *Spotyka się dwóch kibiców sportowych. Jeden z nich mówi: – Wiesz Pan jak teraz wygląda mecz po Polsku? – No chyba normalnie, jak każdy inny. – Nie bo my mamy Gierka w bramce, rząd w obronie, naród w ataku… *Są dwie drogi do komunizmu: Droga Lenina i droga… wędlina *Lekcja historii. Pani pyta uczniów: – drogie dzieci, które powstanie było najbardziej nieudane w historii Polski? – Powstanie Polski Ludowej *Z pamiętnika komunisty: Pierwszy dzień : włączam radio – Lenin. Drugi dzień: włączam radio – Lenin Trzeci dzień: włączam radio – Lenin. Czwarty dzień: włączam radio – Lenin Piąty dzień : boję się otworzyć konserwę. *Dziennikarka rozmawiała z przechodniem: – Towarzyszu, czy pracowałbyś dla Solidarności? – Oj nie ! – A dla rządu? – Oj tak! – A dla partii? – Dla partii pracowałbym dniami i nocami, w niedziele i święta, z pełnym oddaniem, zaangażowaniem i poświeceniem. – To piękna postawa obywatelu, powiedz, kim jesteś z zawodu? – pyta dziennikarka – grabarzem… * Milicjant zatrzymuje studenta, legitymuje go. – Ooo, widzę, że nie pracujemy. – Nie pracujemy – zgadza się student. – A opieprzmy się! – Tak, opieprzamy się – przytakuje student – Studiujemy? – Nie, tylko ja studiuję. *Po rozprawie prokurator, zataczając się ze śmiechu, wpada do pokoju, w którym siedzą jego koledzy po fachu. – Co cię tak rozbawiło? – pytają – Genialny kawał polityczny. – Opowiedz. – Nie mogę. Przed chwilą właśnie za ten dowcip zażądałem pięć lat. Żarty pochodzą z książki „Dowcipy PRL-u” 9Udostępnienia9