Lubin wchłonie część gminy wiejskiej? Bardzo prawdopodobne…(aktualizacja)

Na jutrzejszej sesji Rady Miejskiej radni zajmą się projektem uchwały w sprawie zmiany granic Gminy Miejskiej Lubin, wniesionym przez prezydenta Roberta Raczyńskiego.

 

Przewiduje on włączenie do miasta siedmiu sołectw: Szklary Górne, Chróstnik, Obora, Krzeczyn Wielki, Osiek, Miroszowice i Kłopotów. Uchwała ma wyłącznie charakter intencyjny. Kompetencje dotyczące tworzenia, łączenia, dzielenia i znoszenia gmin oraz ustalania ich granic ma jedynie Rada Ministrów o czym stanowi Ustawa o samorządzie gminnym.

Decyzję o konsultacjach wśród mieszkańców wspomnianych siedmiu miejscowości może podjąć tylko rada gminy, na terenie której obecnie się znajdują. Nie jest to jednak obowiązek. Pomysł zmiany granic wywołał niezadowolenie wójta gminy Tadeusza Kielana, który wyraził je na gminnej stronie internetowej, stwierdzając, że… rozważa przyłączenie do gminy wiejskiej miejskiej części Krzeczyna Wielkiego.

Przejęcie powyższych sołectw może się udać Raczyńskiemu, ponieważ nie musi tu być zgody samej gminy wiejskiej. Kompetencje dotyczące tworzenia, łączenia, dzielenia i znoszenia gmin oraz ustalania ich granic ma jedynie Rada Ministrów.

Tu warto przypomnieć negocjacje w sprawie zawiązania koalicji w sejmiku dolnośląskim, między Bezpartyjnymi a PiS. Raczyński spotykał się w Warszawie z premierem Morawieckim, swoim dawnym kolegą z sejmiku z lat 90-tych. Nie wiadomo czego dotyczyły negocjacje. być może też przyłączenia części gminy wiejskiej do Lubina?

Teraz koncepcja przyłączenia kilku sołectw do Lubina jest bardziej realna niż kiedyś z racji większych możliwości i znajomości Raczyńskiego. Wskazane tereny pokrywają się w większości z obszarem, gdzie ma powstać strefa gospodarcza.

„To kolejna próba narzucenia woli prezydenta Lubina innym, bez ich wiedzy, zgody i akceptacji. Jak każdy dyktat i ten rodzi sprzeciw. To naturalny odruch – mówi Tadeusz Kielan, wójt gminy wiejskiej Lubin..

Pomysł łączenia gminy z miastem wraca jak bumerang. Swego czasu także byłem mu przychylny, jednak pod warunkiem, że taka będzie wola mieszkańców.Pan prezydent Robert Raczyński obiecał, że będzie się spotykał z mieszkańcami Gminy Lubin, przekonywał ich do tej koncepcji. Na słowach się skończyło. Przez ostatnie cztery lata nie odwiedził żadnej z naszych miejscowości, przynajmniej oficjalnie.Decydując się na tak radykalne rozwiązania, jak zmiana granic – trzeba rozmawiać z ludźmi, prowadzić konsultacje, pytać. Na tym polega demokracja, o czym pan prezydent jako historyk powinien wiedzieć.

„Uzasadnienie do projektu uchwały dotyczącego zmiany granic – jest bardzo słabe. Nie wiem o jakim rozwoju myślą jej inicjatorzy. W ciągu ostatnich osiemnastu lat z Lubina uciekło, szesnaście czy nawet siedemnaście tysięcy osób. Dziś miasto ma poniżej siedemdziesięciu tysięcy mieszkańców. Dwie trzecie tych osób zamieszkało w Gminie Lubin, bo taka była ich wola i należy ją uszanować. Terenów inwestycyjnych w Lubinie jest bardzo dużo, więc nie o rozwój tu chodzi, ale o nasze pieniądze. Przyłączając wskazane sołectwa do Lubina – Gmina straci dwie trzecie swojego budżetu, a zyska je miasto. Likwidacji ulegną funkcjonujące tam Ochotnicze Straże Pożarne, świetlice, szkoły i punkty przedszkolne. Oczywiście nie godzimy się na takie rozwiązania. Myślimy o zmianie granic, rozważamy podjęcie uchwały w sprawie przyłączenia satelickiej części Krzeczyna Wielkiego oraz miejskiej części strefy ekonomicznej, ponieważ w zdecydowanej większości znajduje się ona na terenach gminnych. To tylko część naszych argumentów, sformułowanych „na gorąco” i w dużym skrócie. Będziemy do ich z pewnością wracać” informuje Tadeusz Kielan.

Fot. Facebook

Top