Sekrety kobiet

Udostępnij

Barbara, w szkole muzycznej uzdolniona pianistka, po wyjściu za mąż i urodzeniu dwóch synów zaniechała grania, bo przez piętnaście lat musiała obsługiwać od rana do wieczora rodzinę.

Z tęsknoty za światem muzyki zaczęła popijać eleganckie trunki z domowego barku. W końcu przyzwyczaiła się do tego, by zawsze buteleczkę nosić ze sobą w torebce, nawet na zakupy, do lekarza i na wywiadówki.

Zresztą na leczenie trafiła właśnie dzięki wychowawczyni starszego syna, która kilkakrotnie wyczuła od niej zapach alkoholu i rozpoznała również inne symptomy świadczące o problemie alkoholowym. Ulitowała się nad Barbarą, wezwała ją na rozmowę w cztery oczy i w rezultacie pomogła zobaczyć problem. Mąż Barbary wyznał, że nigdy nic w jej piciu ani zachowaniu nie wzbudziło jego niepokoju.

Przykład Barbary jest dobry, bo pokazuje, że do uzależnienia nie potrzeba tragicznych ani wstrząsających przyczyn. Bardzo mylący jest stereotyp alkoholiczki z meliny, chociaż oczywiście są i takie. Alkoholiczkami zostają kobiety długo znoszące przemoc psychiczną czy przemoc fizyczną, które w pewnym momencie już nie mogą wytrzymać swego bólu, strachu, poczucia przegranej. Zostają nimi kobiety porzucone, zdradzone, osamotnione, jeżeli jedynym źródłem sensu ich życia był mężczyzna. W alkoholizm wpadają te, które nie umieją pogodzić się z jakąś głęboką stratą – gdy umrze dziecko lub przyjdzie na świat dziecko kalekie i nikt matki w jej trudach nie wspiera, gdy ją samą dotknie jakiś nieodwracalny uszczerbek na zdrowiu. Bywa również, że w alkoholizm wpada kobieta, która zaczyna pić razem z mężem po to tylko, by go zatrzymać w domu, przy sobie, bo wie, że jeżeli nie będzie z nim piła, to on sobie pójdzie do innych.

Z opinii o alkoholu najbardziej fałszywa jest ta, jakoby „pomagał” w życiu. Komu brakuje pieniędzy, a zacznie się upijać, temu pieniędzy przecież nie przybędzie. Kto odczuwa brak miłości, a zacznie pić, na pewno nie sprawi, że ktoś go całym sercem i duszą pokocha. Kto nie ma pracy, nie znajdzie jej, jak zacznie się upijać. Kto cierpi z powodu nieudanych dzieci, nie pomoże im się zmienić, jeżeli zacznie je wychowywać po pijanemu. Kto ma nieuleczalną lub nawet uleczalną chorobę, z którą trudno żyć, nie przyspieszy odzyskiwania zdrowia, wlewając w siebie alkohol.

Na trudną dolę lub nawet na powszednie frustracje wszyscy ludzie reagują niegodzeniem się. Przybiera ono jednak różne postaci. Mężczyźni mają większą łatwość w wybuchaniu gniewem, kobietom zaś łatwiej przychodzi jego tłumienie. Za to z zapamiętaniem, by nie powiedzieć: z lubością, zmieniają swą złość w użalanie się nad sobą. Zamiast obracać złość przeciwko sprawcom przykrości, skierowują ją przeciw sobie.

Na ogół kobiety doskonale potrafią sprostać różnorodnym obowiązkom: córki, żony, matki, synowej, gospodyni, dekoratorki wnętrz, sprzątaczki, kucharki, nauczycielki, korepetytorki, pielęgniarki, nawet lekarza domowego. We współczesnej dobie wiele przykładów dowodzi też, że nie najgorzej potrafią łączyć powyższą listę z obowiązkami zawodowymi w niemal dowolnej dziedzinie. Kobiety wcale nie chcą się tych ról wyrzec. One chcą za ich wypełnianie – nie inaczej niż mężczyźni za wypełnianie swoich obowiązków – uzyskiwać potwierdzenie wartości, respekt, uznanie, docenienie.

Feministki dobrze myślą, domagając się dzielenia obowiązków z mężczyznami. Przeczuwają, że tą drogą łatwiej im będzie doczekać się owego „dziękuję”. Mężczyzna, który umyje okna albo przez tydzień będzie gotował kolację, z całą pewnością uzna, że za coś takiego należy mu się przynajmniej „dziękuję”. Może wtedy dotrze do niego, że dokładnie takie samo słowo należy się żonie i wszystko, co z tym „dziękuję” się wiąże: szacunek, wdzięczność, no i oczywiście wynagrodzenie materialne, co się powinno samo przez się rozumieć, choć nie jest tak zawsze. O to właśnie chodzi kobietom.

Trudno jest pomóc kobiecie alkoholiczce. Wyrzeczenie się lekarstwa, jakim jest alkohol, jeszcze jako tako może się udać. Ale żeby już dłużej nie być ofiarą, trzeba zdobyć się na bohaterstwo.

Zamiast potakiwania trzeba nauczyć się mieć swoje zdanie. Potulność i bierne posłuszeństwo muszą ustąpić miejsca świadomości własnych potrzeb i gotowości do zadbania o nie. Bezmyślne powtarzanie rutynowych zajęć, które nigdy się nie zaczynają i nigdy nie kończą, trzeba wymienić – na początek przynajmniej przez godzinę dziennie albo jeden dzień w tygodniu, albo jeden miesiąc w roku – na jakiś swój „projekt”, którego realizacja mogłaby dać poczucie dokonania, spełnienia, sukcesu i uznania z zewnątrz. Niektóre kobiety po zakończeniu kuracji odwykowej idą na studia, inne odkurzają dyplomy i znajdują pracę, jeszcze inne rzucają palenie lub zaczynają czytać książki. Znam kilka, które napisały książki. Każda zdrowiejąca alkoholiczka diametralnie zmienia swoje życie. Siebie również.

Najbardziej lubię widzieć ich oboje po dłuższym czasie od jej leczenia. Już na pierwszy rzut oka są to zupełnie inni ludzie niż ci, których widziałam pierwszy raz. Nie chodzi o jakieś rewolucyjne zmiany. Ona nadal może prowadzić dom, on nadal może jej nie dawać samochodu. Patrzą jednak na siebie inaczej. Ona bez lęku i rezygnacji, on bez wyższości. Najczęściej jednak zmiana polega na tym, że on nie jest wpatrzony wyłącznie w swój pępek, tylko przynajmniej od czasu do czasu patrzy jej w oczy. Zaczyna widzieć w niej osobę, człowieka w sensie duchowym i psychologicznym takiego samego jak on. To jest największa różnica, jaka musi nastąpić.

Dlatego nawet najlepsza terapia osób uzależnionych i współuzależnionych nie gwarantuje natychmiastowej i gruntownej poprawy w życiu domowym. Do tego potrzebne jest nauczenie się umiejętności rozmawiania z szacunkiem dla słuchającego i słuchania z szacunkiem dla mówiącego. Trzeba nauczyć się toczyć spory i rozwiązywać konflikty bez dominacji i wykazywania za wszelką cenę przewagi, ale też bez rezygnacji ze swego stanowiska. W zdrowiejącej rodzinie wiele rzeczy trzeba na trzeźwo od nowa uzgodnić, omówić, zweryfikować i przewartościować. Najważniejszą jednak zdobyczą musi się stać umiejętność współpracy. Żeby rodzina przestała być poligonem bitewnym, gdzie ktoś zawsze musi zostać pokonany, i aby raczej stała się wspólnym zadaniem, za którego realizację odpowiedzialni są jednakowo on i ona. Dopiero w takiej rodzinie dobrze się będzie żyło wszystkim – z naciskiem na słowo „wszystkim.”

Alkoholiczki. Fragment książki Ewy Woydyłło „Sekrety kobiet”

Top